Mydła antybakteryjne i “antybakteryjne”.

Do napisania tego artykułu skłoniła mnie rozmowa którą odbyłem na ostatnich targach. Zostałem zapytany czy posiadam w ofercie mydło antybakteryjne. Spojrzałem na moje mydełka i odpowiedziałem, że wszystkie moje mydła są antybakteryjne, nie posiadają natomiast żadnego składnika, który w powszechnej świadomości jest znany jako antybakteryjny. To nie wystarczyło aby przekonać, składnik ten w świadomości osoby z którą rozmawiałem musiał w mydle być, inaczej  antybakteryjne nie było….

   I teraz chciałbym przejść do meritum. Jeśli mamy zdrową skórę to jej odczyn pH będzie mniej lub bardziej kwaśny 3,5 do 5,5. Żyją więc na niej bakterie acidofilne. Myjąc mydłem naturalnym o odczynie zasadowym 7 do 9,5 nie dość, że zmywamy zabrudzenia to jeszcze wydajemy drobnoustrojom żyjącym w środowisku kwaśnym wojnę biologiczną. I nie tylko bakteriom, ale także wszystkim grzybom pleśniowym i drożdżom. Stwarzamy na pewien czas środowisko, w którym nie ma dla nich warunków rozwoju. Po umyciu nasz organizm wspomoże skórę w powrocie do równowagi. Nasza skóra jest zaprojektowana, by pH skóry wróciło jak najszybciej do oczynu kwaśnego. To kwaśne pH ochroni nas ponownie przed namnażaniem się między innymi bakterii chorobotwórczych oraz nitryfikacyjnych.

  Wracając do rozmowy – chciałbym tutaj też ostrzec przed dwoma składnikami występującymi jeszcze w Polsce w produktach „antybakteryjnych”. Są to Triclosan oraz Triclocarbon. Nie pisząc więcej odsyłam do jednego z wielu artykułów. Dodam tylko, że największe koncerny powoli wycofują te składniki ze swoich wyrobów. Niestety nie wszystkie firmy to robią….akcja czytam etykiety nadal na czasie…

http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,niebezpieczny-triclosan,artykul,1708048.html

Zdjęcie: Triklosan fot.123rf.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *